„Dotyk Julii”

„Dotyk Julii” to młodzieżowa literatura, pierwsza z trylogii, napisana przez amerykańską pisarkę, Tahereh Mefi. Główną bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Julia Ferras, która posiada niepowtarzalny i niezwykle niebezpieczny dar, jakim jest zabijanie poprzez dotyk. Bardzo szybko przyciąga ona zainteresowanie Komitetu Odnowy, który jest zaintrygowany jej nadzwyczajną zdolnością i pragnie wykorzystać ją do własnych celów. Julia poznaje jednak chłopaka, który pomaga jej odnaleźć pewność siebie i po raz pierwszy zawalczyć o swój los.
Historia Julii jest ciekawa i jedyna w swoim rodzaju. O tym, co dalej przyniesie los dziewczynie niosącej śmierć, czytałam do końca z ogromnym napięciem. Każdy z bohaterów tej książki był oryginalny i wyjątkowy. Słownictwo użyte w książce było proste, lecz tym samym bardzo bogate, wszystkie słowa z łatwością trafiają do odbiorcy. Z czystym sumieniem mogę polecić „Dotyk Julii” każdemu, kto lubi lektury tego typu. Mam nadzieję, że kolejne tomy tej trylogii będą jeszcze ciekawsze.

Napisała:
Oliwia Kotecka

”Artysta futbolu”

Oficjalna książka kapitana FC Barcelony.

Miał 12 lat, gdy skauci FC Barcelony zaprosili go do słynnej akademii La Masia. Niedługo później Pep Guardiola powiedział: „On wyśle nas wszystkich na emeryturę”. Nie pomylił się ani trochę…

Andrés Iniesta błyskawicznie stał się kluczowym piłkarzem Barçy, prowadząc klub do ośmiu zwycięstw w La Liga i czterech w Lidze Mistrzów. Z reprezentacją Hiszpanii dwukrotnie zdobył mistrzostwo Europy, raz mistrzostwo świata – strzelając zwycięskiego gola w finale mundialu w 2010 roku. Kibiców na całym świecie fascynuje nie tylko liczba trofeów Iniesty, ale również styl, w jakim wszystko osiągnął, oraz to, jakim jest człowiekiem. Bo za pełnymi wdzięku podaniami i boiskowymi ruchami, a także za licznymi nagrodami i trofeami, które zdobył, stoi inteligentny i rozważny facet. Człowiek, który do teraz przemawiał do kibiców wyłącznie swoją grą.

W tej książce hiszpański maestro obrazowo maluje portret samego siebie – własnymi słowami, ale także głosami trenerów, kolegów z boiska, rywali, przyjaciół i rodziny. Rezultat jest niezwykle intrygujący…

„Ludzie wpisują moje nazwisko w Google i myślą, że wiedzą o mnie wszystko. Ale to nieprawda. Nic z tych rzeczy. Są epizody, których nie ujawniono, są takie, które wolałbym wyjaśnić, są też wydarzenia, które chciałbym uporządkować. To wielka radość, że mogę zobaczyć swoją prawdziwą historię odbitą w tej książce, w mojej autobiografii. Byłbym szczęśliwy, gdyby ta opowieść spodobała się kibicom tak jak moja gra. W jej napisanie włożyłem tyle samo determinacji i uwagi, ile wkładam w występy w pięknej koszulce Barçy czy w barwach reprezentacji Hiszpanii. Taki był mój cel.”
Andrés Iniesta

Po przeczytaniu tej książki można stwierdzić, że wieloletnią pracą i treningami można BARDZO DUŻO osiągnąć.

Napisał:
Maciej Norek

„Messi. Historia chłopca, który stał się legendą”

Książka została napisana w języku hiszpańskim, a jej oryginalny tytuł brzmi: „Messi. La historia del chico que se convirtió en leyenda”. Autorem jest mieszkający w Hiszpanii Luca Caioli – włoski dziennikarz sportowy piszący w czasie swej wieloletniej pracy dla najlepszych redakcji we Włoszech m. in. dla La Gazetta dello Sport, La Republicca czy Il Corriere della Serra.

Opowieść o najlepszym na świecie wirtuozie futbolu Lionelu Messim to prawdziwy rarytas dla kibiców piłkarskich, choć nie tylko im jest ona godna polecenia, ale każdemu, kto chce poznać wyjątkową historię tego młodego człowieka pochodzącego z Rosario w Argentynie. Książka ta uświadamia, że na drodze do sukcesu możemy natknąć się na problemy, które mogą pokrzyżować nasze plany oraz marzenia, dlatego nie powinniśmy się poddawać i musimy walczyć do samego końca, aby osiągnąć cel, jaki sobie wyznaczyliśmy.

Luca Caioli ukazał losy Argentyńczyka, jego dzieciństwo, walkę z poważną chorobą, rozwój talentu, wyjazd do Katalonii oraz ciężką próbę przed jaką stanął w Futbol Club de Barcelona, która zakończyła się powodzeniem i dzięki temu możemy podziwiać jego niesamowitą twórczość na boisku. Sposób gry Messiego to harmonia, wdzięk i finezja. Po każdym dryblingu, po każdym podaniu, po każdym golu utwierdzamy się w przekonaniu, że mamy do czynienia z najlepszym obecnie piłkarzem świata. Wystarczy dodać tylko, że 24 czerwca będzie obchodził dopiero 25. urodziny! Fenomen, który kilkukrotnym muśnięciem piłki w czasie przeprowadzanej akcji w ataku tworzy sztukę najwyższej klasy. Mało kto wyobraża sobie dzisiaj FC Barcelonę bez Messiego.

Po przeczytaniu książki pt. „Messi. Historia chłopca, który stał się legendą” nasuwa się jedno nurtujące pytanie – czy gdyby coś potoczyło się inaczej w przebiegu całego rozwoju kariery piłkarskiej Argentyńczyka, to podziwialibyśmy go na stadionie Camp Nou w Barcelonie? Niebywałą rzeczą jest trud, jaki spotkał Leo Messiego, który od najmłodszych lat chciał robić to, co kocha – grać w piłkę nożną. Talent, siła charakteru, osobowość, ogromna wiara w siebie i pracowitość pomogły mu przezwyciężyć przeciwności losu oraz dokonać wielkich rzeczy, odnosząc sukcesy z drużyną FC Barcelona.

Napisał:
Maciej Norek

„Anioł stróż”

Julie Barnenson została wdową po czterech latach bardzo udanego małżeństwa, mając zaledwie dwadzieścia pięć lat. Jej mąż zostawia jej list i… szczeniaka. Niemiecki dog ma być od tego momentu, w zastępstwie za męża, jej aniołem stróżem. Kobieta nadaje mu imię Śpiewak. Cztery lata później Julie jest pewna, że stanęła już na nogi. Udało jej się ułożyć codzienność bez męża, pies jest doskonałym towarzyszem, a w życiu może liczyć na wsparcie oddanych przyjaciół. Kobieta dojrzewa do kolejnego związku, jednak jak do tej pory natyka się na samych idiotów. Śpiewak reaguje na nich niemal jak zazdrosny chłopak. Pewnego dnia na drodze Julie staje przystojny i pewny siebie Richard, ale i jego Śpiewak nie akceptuje. Za to Mike’a, przyjaciela zmarłego męża Julie, wręcz ubóstwia i najchętniej spędzałby całe dnie w warsztacie mężczyzny podjadając mu kanapki. Po początkowej fascynacji Richardem Julie postanawia jednak spróbować związku z Mike’m, który kocha się w niej od pewnego czasu i za sprawą paru zbiegów okoliczności para zaczyna dostrzegać w sobie nie tylko przyjaciół.
W tym momencie wszystkie sprawy biorą w łeb. Odrzucony Richard nie daje o sobie zapomnieć, a fascynacja zmienia się w niezdrową obsesję. Opętany zazdrością, skrywający mroczny sekret mężczyzna, zmienia życie Julie w koszmar.
Czy Julie uda się pokonać strach i stanąć do walki? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Śpiewak? Kim naprawdę jest Richard? Czy Julie i Mike w kontekście tych wydarzeń mają szansę na szczęście?
Trzymająca w napięciu, dobra historia. Siedziałam jak zaczarowana przewracając kolejne kartki, zastanawiając się co znajdę na następnej stronie. Autor przeszedł samego siebie jeśli chodzi o portret psychologiczny Richarda. Każdy szczegół jego skomplikowanej osobowości dodawał mu animuszu i unaoczniał głębię jego szaleństwa, a przeszłość wydała się mroczna i dziwna. W pewnym momencie na mnie przeszły uczucia bohaterki i zastanawiałam się, jak zły może być człowiek! Ogromnie spodobał mi się fakt, że historia pisana jest z perspektywy kilku bohaterów, nie tylko Julie. Dzięki temu mamy okazję przyjrzeć się niektórym sytuacjom z punktu widzenia Richarda, co jest naprawdę świetnym pomysłem. Całość jest płynna, wartka i książkę się przyjemnie czyta. Jest to powieść o miłości i obsesji; cieszę się, że akurat od niej zaczęłam znajomość z panem Sparksem, bo żeby napisać coś tak spójnego, a jednocześnie różnorodnego trzeba mieć po prostu przysłowiowe „jaja”. Jestem oczarowana.
Podsumowując, tak! Polecam wszystkim; tym zapoznanym ze Sparksem, jak i nowicjuszom. Krwiście smaczna mieszanka romansu i thrillera trzyma w napięciu i zaskakuje. Koniec mnie powalił na kolana i wzruszył. Zamykając książkę czułam po prostu spokój. Ta historia zostanie ze mną na długi czas.

Napisała:
Weronika Zimoń

„List w butelce”

Historię opisaną w książce miałam już okazję poznać dzięki wspaniałej adaptacji pod tym samym tytułem z cudownym Kevinem Costnerem. I choć jak zwykle nie pamiętałam dokładnie całej fabuły, wiedziałam czego mam się w zasadzie spodziewać po powieści.
Theresa to rozwódka wychowująca samotnie nastoletniego syna. Czuje się oszukana przez życie, gdyż mąż któremu w pełni ufała zdradzał ją przez lata. Teraz oczekuje od mężczyzny oddania i zrozumienia, a także opieki, nie tylko nad nią, ale także nad jej dzieckiem. Pewnego razu na brzegu oceanu odnajduje butelkę z listem napisanym przez Garetta, skierowanym do tajemniczej Catherine. List ten jest najwspanialszym wyznaniem miłości, jest wołaniem pełnym żalu i tęsknoty. Theresa wzrusza się do łez, czytając o uczuciach, o których trudno jest mówić. Niezwykłym zrządzeniem losu wkrótce odnajduje jeszcze dwa takie listy. Zaintrygowana postanawia odnaleźć Garetta i poznać bliżej człowieka który potrafi tak mocno kochać.
Nicholas Sparks to jeden z niewielu autorów romansów, czy też romantycznych powieści. Nie chce tu generalizować, na podstawie jednej pozycji, ale męski sposób opisywania uczuć wydaje mi się być trochę odmienny niż kobiecy. Najbardziej dla mnie wyraźnie widoczną różnicą jest sposób przedstawienia głównej bohaterki, gdy opisywana jest z punku widzenia Garetta, w zasadzie nie wiadomo co o niej i jej zachowaniu myśleć. W scenach natomiast, które oglądamy jej oczami niestety autor poleciał stereotypem (pogawędki z przyjaciółką, wieczna obawa o dobro syna, pragnienie bycia kochaną – to główne sprawy zaprzątające głowę Theresy). Jest ona w swoim zachowaniu mało wiarygodna i jakaś taka mało kobieca w swojej psychice. Garett natomiast jest wspaniały. Ma swoją męską, prostą filozofię, która jest taka, jak powinna być. Jest surowy i zachowawczy w swoim postępowaniu, jednak gdy już się zaangażuje jest romantyczny i czuły.
Sam pomysł na fabułę jest genialny – bardzo innowacyjni, do tego taki romantyczny. Ale co do realizacji mam już kilka zarzutów. Wiele wydarzeń, które się dzieją, nie jest w żaden sposób uargumentowana. Bohaterowie podejmują decyzje, a my pytamy „Ale dlaczego tak?” Niestety odpowiedzi nie otrzymujemy. Mi to szczególnie przeszkadzało, gdyż postępowanie bohaterki było zupełnie odmienne od tego, co ja sama w danym momencie bym zrobiła. Brak rozwagi i przewidywania u Garetta i Theresy też mnie denerwuje. Od osób po trzydziestce oczekuję czegoś więcej niż: „to najpierw się zaangażuje, a potem zobaczymy co będzie dalej”. Tak mogą się zachowywać nastolatkowie, a nie dwoje dorosłych osób, którzy przeżyli już w życiu nie jedno.
W ogólnym rozrachunku książkę oceniam na całkiem niezłą, choć miałam co do niej znacznie bardziej wygórowane oczekiwania. Jest to pozycja na długie jesienno-zimowe wieczory dla osób, które lubią się wzruszyć do łez czytając.

Napisała:
Weronika Zimoń

„CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE”

Na fabułę składa się tu historia ośmioletniego chłopca o imieniu Bruno, który wraz z rodziną przeprowadza się z tętniącego życiem Berlina do małego miasteczka na dalekiej prowincji. Przeprowadzka ta ma związek z awansem zawodowym ojca chłopca, który jest niemieckim oficerem i został oddelegowany do nadzorowania jednego z obozów koncentracyjnych. To „nadzorowanie” oznacza w rzeczywistości kierowanie na śmierć kolejnych tysięcy więźniów obozu. Dla nieświadomego niczego Brunona jest to zwykła przeprowadzka do innego domu, tyle tylko, że otoczonego wysokim płotem i pilnowanego przez żołnierzy z psami.

Pozbawiony towarzystwa swych berlińskich kolegów, chłopiec szuka dla siebie nowych zabaw i atrakcji, m.in. wymykając się spod szczelnej ochrony i udając na piesze wędrówki po najbliższej okolicy. Podczas jednej z takich wycieczek spotyka małego chłopca o imieniu Szmul, który przebywa w obozie koncentracyjnym. Pomimo dzielącego ich wysokiego drutu kolczastego, chłopcy bardzo szybko zaprzyjaźniają się ze sobą.
Bruno jest zafascynowany nowym przyjacielem i bardzo zazdrości mu tego, iż może wciąż bawić się z innymi dziećmi zza wysokiego płotu, podczas gdy on może jedynie spędzać czas w małym, przydomowym ogródku. Świat przedstawiony przez chłopca w pasiastej piżamce wydaje się Brunowi światem wymarzonym. Światem, w którym nie trzeba się uczyć, słuchać rodziców, a można jedynie czerpać radość z zabawy. Tym z większą ochotą nasz bohater przystaje na propozycję Szmulo, by przedostał się przez ogrodzenie i pomógł mu poszukać jego taty, który zaginął gdzieś na terenie wielkiego obozu. Bruno przedostaje się przez obozowe ogrodzenie, przebiera w pasiastą piżamę, przyniesioną przez Szmulo i razem wyruszają na poszukiwanie taty żydowskiego chłopca. Tymczasem w obozie rozpoczynają się przygotowania do kolejnych egzekucji w komorach gazowych…

Książka Chłopiec w pasiastej piżamie jest spojrzeniem na wojnę i piekło obozów koncentracyjnych oczyma dziecka. Oczyma pełnymi ufności, naiwności i wiary w dobro. Żaden z chłopców, zarówno syn niemieckiego oficera, jak i żydowskie dziecko, nie pojmują dramatu okrucieństwa miejsca i czasu, w jakim się znaleźli. Obaj chcą jedynie cieszyć się byciem ze sobą i wspólną zabawą. Chcą być po prostu dziećmi. Jednak wojna im na to nie pozwoli.

Napisała:
Paulina Szkafarak

„PAMIĘTNIK NARKOMANKI”

Autorką i równocześnie bohaterką książki pt. „Pamiętnik narkomanki” jest Barbara Rosiek. Urodziła się 25 czerwca 1959 r. W Częstochowie. Pisarka, poetka, malarka. Ukończyła studia psychologiczne
w Katowicach.
Książka powstała z autentycznych zapisków prowadzonych przez panią Barbarę latami. Książka porusza wiele problemów: brak akceptacji ze strony otoczenia, niewyobrażalną wręcz samotność bohaterki, walkę ze szkołą, policją. To wszystko w ostateczności doprowadziło Basię do choroby zniewalającej duszę i ciało. Tak! Narkomania to choroba.
Postać Basi pokazuje jak bardzo słaby staje się człowiek uzależniony. By zdobyć towar gotowy jest niemalże na wszystko. Narkotyki doprowadziły ją na samo dno. Tam gdzie kończy się człowieczeństwo. Basia przez lata tkwiła w letargu. Zobojętniała na uczucia, otoczenie. Nie miała przyjaciół. Bo wśród narkomanów nie ma miejsca na przyjaźń- są tylko układy. Wszyscy jej znajomi byli ćpunami. Byli bo wszyscy odeszli. Nieświadomie z sennym uśmiechem zgasła najpierw Iga. Drugi był Tomek…„ Tomek nie żyje. Ćpał gdzieś z jakimiś ludźmi. Miał zapaść i tamci się wystraszyli. Nie wezwali pogotowia tylko przenieśli go na ławkę i tam umarł. A mogli go odratować…” Jest to fragment zapisków z 27 maja. Potem Filip, który poszedł na „złoty strzał” to narkomańskie samobójstwo. I Alfa najstarszy z całej paczki trafił do więzienia i tam się powiesił. Umarli wszyscy starzy znajomi została tylko ona sama.
Każdy nosi maski, dostosowując je do okazji. Basia robiła to samo. Z obawy przed zawiedzeniem rodziców udawała, że wszystko jest dobrze. Uczyła się, chodziła do szkoły. W jej wnętrzu cały czas trwała wielka walka. Walka o życie. Nie przyznawała się że dalej ćpa. Uciekała przed drugim człowiekiem. Przez rok leczyła się w MONARZE. Ośrodku prowadzonym przez Marka Kotańskiego. Na własne życzenie wyszła z niego. Wszyscy uważali że wyszła jako pierwsza wyleczona. Wstydziła się że już po tygodniu ćpała dalej. Nie przyznawała się do tego. Okłamywała Kotańskiego, rodziców, lekarzy.
Któregoś dnia Basia napisał: „Lubię samotność ale niekiedy mama jej już dosyć. Wtedy szukam ludzi by ponownie się zniechęcić”. I tym właśnie cytatem można by było podsumować pierwszą część książki. Za każdym razem, kiedy czytam tę książkę odkrywam wiele nowych rzeczy. Nowe pytania przychodzą mi do głowy. Lecz z każdą przeczytaną stroną rośnie we mnie podziw. Podziw dla Basi, która pomimo choroby znalazła w sobie tyle siły, aby wyjść z nałogu, ukończyć studia, podjąć pracę. Nałóg był izolacją od miłości. Została tylko wielowymiarowa samotność, cierpienie i śmierć, która przez te wszystkie lata przechodziła obok Basi. Ocierając się o nią. Po zapaści Basia postanawia jednak żyć. Walczyć o siebie. Kończy liceum, podejmuje studia i kończy je z wyróżnieniem. Pokazuje, że jeżeli człowiek znajdzie w sobie siłę to wyjście z nałogu jest możliwe. Pisze: „Jeżeli życie zostało nam dane to nie można ciągle pytać o jego sens, tylko tak je przeżyć by spełniało się codziennie.” I udaje się jej.
Pamiętnik jest książką, która ma na celu uświadomienie nam i pomoc w zrozumieniu jak wielką władzę narkotyk może zdobyć nad człowiekiem. Musimy pamiętać, że nasze życie jest nieustanną walką, że na naszej drodze pojawiają się przeszkody, ale jeżeli znajdziemy w sobie nadzieję i miłość to będziemy w stanie je pokonać.
Książka napisana została przede wszystkim ku przestrodze. Ukazuje jakie piekło niesie za sobą narkomania. Jest to książka drastyczna lecz w zagrożeniu jakie niesie za sobą narkomania potrzebna. Książkę polecam młodym ludziom, rodzicom i nauczycielom, mimo iż została wydana po raz pierwszy przeszło dwadzieścia lat temu jest nadal lekturą potrzebną i wciąż aktualną. Na podsumowanie pragnę przytoczyć jeszcze jeden fragment z książki „Każdy rodzaj narkotyku doprowadza cię do ostatecznej klęski- odrętwienia”.

Napisała:
Paulina Szkafarak

,,Niezgodna’’

Książka pt.,,Niezgodna’’ została napisana przez Veronice Roth w 2011 roku. Jest ona pierwszą częścią z Seri niezgodna zaś kolejne to Zbuntowana oraz Wierna. Powieść ta opisuje życie młodej dziewczyny, która pochodzi z frakcji zwanej altruizmem.Kiedy główna bohaterka, czyli Tris dorasta musi przejść test dojrzałości oraz wybrać frakcje, do której chce należeć . Niestety podczas pierwszego testu dowiaduje się, że jest niezgodna, czyli każda frakcja jej odpowiada. Tris podejmuje trudną decyzje i wstępuje do nieustraszonych, to właśnie tam spotyka miłość swojego życia Cztery. Chłopak pomaga jej zaliczyć każdą z rund i poznaje jej tajemnice. Niespodziewanie któregoś dnia przedstawiciele nieustraszonych postanawiają podać im sierotki, dzięki którym będą mogli nad nimi zapanować.Tris i Cztery odkrywają to i postanawiają udawać ze są pod nieświadomością.Po tym wszystkim uciekli ze swojej frakcji i zaczęli się ukrywać. Dalsze losy bohaterów ujawnią się dopiero w drugiej cześć książki, czyli Zbuntowanej. Uważam, że, ,,Niezgodna’’ to pełna wrażeń i emocji powieść polecam ją wszystkim, oraz zachęcam do przeczytania kolejnych części.

Napisała:
Weronika Barszczak

„Hobbit”

Książką, którą ostatnio przeczytałam był „Hobbit, czyli tam i z powrotem” autorstwa Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Pisarz ten, uważany za jednego z najlepszych filologów swych czasów, wybrany został przez czytelników „Timesa” pisarzem XX wieku. Tolkien jest jednym z tych nielicznych artystów, o których można powiedzieć, że stworzył własny gatunek literacki. Znajduje on wielu naśladowców i od lat inspiruje autorów fantasy. Sukces wydanego w 1937 roku „Hobbita” zachęcił literata do kontynuacji opowieści o Śródziemiu. Czytelnicy musieli jednak długo czekać, bo pierwszy tom trylogii „Władca Pierścieni” ukazał się dopiero w 1954 roku.

„Hobbit” zalicza się do powieści przygodowych. Tematem utworu jest podróż, w jaką wyrusza drużyna. Wędrówka w trudnych warunkach: deszczu, wietrze, poprzez lasy, góry, rzeki staje się główną atrakcją dla czytelnika. Dotychczasowe życie Bilba związane było z jego norką. Cenił sobie spokój, wygodę i schematyczny układ dnia. Wraz z podjęciem decyzji o wyruszeniu musiał porzucić wszystko, co kochał i co sprawiało, że życie, w jego mniemaniu, było bezpieczne. Atmosfera w trakcie powieści ulegała zmianom. Najpierw panował spokój, a następnie czuło się napięcie towarzyszące podróżnikom.

Czytając „Hobbita” poczułam sympatię do głównego bohatera. Bilbo był miłą, rezolutną postacią wśród ponurych, flegmatycznych krasnoludów. Gandalfa traktuje się jakby ojca wszystkich członków wyprawy; mądrego, statecznego człowieka znającego odpowiedź na każde pytanie, rozwiązanie każdej zagadki czy wyjście z każdej sytuacji. Moim zdaniem temat powieści jest jednak kopią wcześniejszych baśni i bajek. Smok, skarb, wyprawa, odnalezienie swojej ówczesnej własności – to wszystko już nie raz było używane do zaciekawienia odbiorcy i stało się bardzo popularne, a co za tym idzie – nudne.

Wraz ze zmianą akcji zmienia się osobowość Bilba. Autor ukazuje nam fakt, iż człowiek pod wpływem różnych, nieprzewidzianych wydarzeń, może odnaleźć w sobie cechy, o których istnieniu nie miał pojęcia. Zjawisko to skłania do zastanowienia się nad tym, czy robimy wszystko, by odnaleźć w sobie jak najwięcej zalet. Bardzo spodobały mi się opisy przyrody, które występowały w książce. Były świetnie dobrane, nie nudziły i nie trzeba było ich pomijać w czytaniu. Można było z łatwością wyobrazić sobie okolice, przez które przechodziła drużyna. Książka wzbudziła we mnie emocje. Początkowa pedantyczność hobbita powodowała uśmiech na twarzy czytelnika, sytuacje bezpośrednich spotkań z przedstawicielami zła – przejęcie i strach.

Po przeczytaniu książki nie zostaje mi nic innego jak tylko zachęcić do jej przeczytania. Nie jest to utwór bez wad, posiada jednak naprawdę wiele zalet. Zapraszam więc do przeczytania i wyrażenia swojej opinii o debiucie Tolkiena.

napisała:
Paulina Hałyk

„Barca moim życiem”

Biografia Xaviego „Barca moim życiem” jest już mocno przeterminowana, a kilka deklaracji wywołuje uśmiech zamiast podziwu. Na łamach swojej książki, tworzonej gdzieś w okolicach 2009 roku, Xavi jest m.in. przekonany, że skończy karierę na Camp Nou, a mundial w RPA będzie ostatnim, na którym wystąpi. Dzisiaj wiemy już, że było bardzo blisko, by obu tych obietnic nie dotrzymał. Ostatecznie jednak jego transfer z Barcy do Al-Ahly nie doszedł do skutku, więc Xavi pomylił się tylko, co do swojej kariery w drużynie narodowej.

Pomijając jednak nieco przeterminowaną treść i wywołujące ironiczny uśmiech oświadczenia, czy sama książka warta jest przeczytania? W kolejnych rozdziałach Xavi opowiada o swoim dzieciństwie, początkach wielkiej przygody w stolicy Katalonii, relacjach z trenerami i innymi zawodnikami. Dzięki niemu można dowiedzieć się wiele o Lousie van Gaalu (ciekawostka dzisiaj zwłaszcza dla kibiców Manchesteru United), Franku Rijkardzie czy Samuelu Eto’o. Niestety tych zakulisowych informacji, spostrzeżeń oczami utalentowanego i szanowanego piłkarza jest stosunkowo niewiele, a i nie są one zbyt odkrywcze. Sporo też w książce subiektywnych opinii Xaviego, które często nie są jakoś specjalnie uzasadnione. Czytelnik ma więc szansę przeczytać, że Kameruńczyk Samuel Eto’o to najlepszy snajper świata, ale już nie dowiaduje się, czemu tak jest. Zbyt pobieżnie opisane są też udziały Hiszpana w dużych turniejach, niewiele jest informacji o La Furia Roja, jej triumfie na Euro 2004 i nieudanej próbie zdobycia mistrzostwa świata w Niemczech. To bardziej krótkie, pobieżne relacje z wielkiej imprezy. Jednakże książka jest warta przeczytania i mocno do tego zachęcam

napisał:
Patryk Małek